Andrzej Wodrowski – zawodnik, trener Polonii Bydgoszcz.

18 czerwca 2020 0 przez Waldek Rogalski

Andrzej Wodrowski – ur. 1.12.1951 roku w Bydgoszczy. Pan Andrzej przygodę z hokejem rozpoczął w 1963 roku za sprawą majora Hempela. To właśnie on, młodego chłopaka mieszkającego przy ulicy Jastrzębiej, nieopodal stadionu Polonii wypatrzył na boisku przy stadionie. Jak sam opowiada – w sekretariacie klubu, bardzo miły pan Przybyliński załatwił wszystkie formalności związane z trenowaniem w Polonii Bydgoszcz.

Pierwszą drużyną Andrzeja Wodrowskiego były bydgoskie „Gryfiki”, które trenował były zawodnik Polonii Brzeski. I jak sam wspomina rok po roku zaliczał poszczególne grupy szkoleniowe. W wieku juniorskim trafił pod skrzydła trenera Targowskiego, z którym to zdobył wicemistrzostwo Polski. Pierwsze treningi już w dorosłym hokeju, rozpoczęły się od obozu w Opolu i Brnie, pod okiem Pana Hrubesza.

Jednak tak na poważnie, zawodnikiem pierwszego zespołu Pan Andrzej został po zgrupowaniu w Warszawie, gdzie była wielka rywalizacja o miejsce w składzie. Trzeba wspomnieć, że w tamtym okresie bydgoska Polonia dysponowała bardzo szeroką kadrą zawodników i dostanie się w szeregi pierwszego zespołu było bardzo ciężkie. Jak mówi Pan Andrzej – „Trener Masełko stawiał na zawodników rosłych do których ja się nie zaliczałem , ale jednak stał się cud i trafiłem do pierwszego zespołu. Partnerów w druzynie miałem świetnych – Sylwestrzak, Piszczek, Schlapa, Gałęzewski, Cebula, Sauer, Feter, Nowak”. W roku 1979 dołączyli zawodnicy kontraktowi z Gdańska, i jak sam Andrzej Wodrowski mówi – „Nie czułem się gorszy, lecz przestałem pasować do koncepcji trenera Sylwestrzaka.

W roku 1980 wraz z innymi kolegami Majewskim i Borowiczem dostałem propozycję gry dla Torunia. Jednak mając odpowiednie kwalifikacje do trenowania młodzieży, postanowiłem zostać w Bydgoszczy i zająć się szkoleniem młodych hokeistów”. Pracę z młodzieżą rozpoczął od nauki jazdy na łyżwach, oraz zajęciach z młodzikami z rocznika 1966. Było to dla młodego trenera poważne wyzwanie. Przypomnieć należy, że był to słabszy okres rozwoju bydgoskiego hokeja. Pan Andrzej Wodrowski, wraz z nauczycielką wychowania fizycznego Panią Wawrzyniak, przygotowywał dzieci do rywalizacji w zawodach „Błękitnej sztafety” i „Złotego Krążka”. W tych międzyszkolnych zawodach dzieci ze szkoły podstawowej nr. 31 odnosiły spore sukcesy. Po latach wspomina bardzo dobrze pracę z młodzieżą z rocznika 1975, z którą to dwukrotnie zagrał w finałach mistrzostw Polski. Jednak drugi finał wspomina trochę gorzej – „Na dzień przed wyjazdem, dowiedziałem się, że zastąpi mnie niedawno przyjęty do pracy trener z Białorusi. Do dzisiaj czuję niesmak. Nie sposób zapomnieć i racjonalnie wytłumaczyć taką decyzję”. 


Jak wspomina Pana Andrzeja jego kolega z lodowiska Wiesław Sauer – „Mój serdeczny kolega, ostatni z hokeistów który godził grę w hokeja z piłką nożną. Był kierownikiem trzeciej piątki, w której to ja razem z Markiem Gmińskim grałem na obronie. Kiedy otrzymał propozycję prowadzenia pierwszego zespołu Polonii, ta grała w II lidze. Rok później cieszył się z awansu po wygranym meczu z ŁKS-em Łódź, którą prowadził Józef Stefaniak. Do Łodzi wybrało się wtedy około 1000 kibiców z Bydgoszczy. Polonia wygrała 3:0 i spłonął kapelusz trenera Wodrowskiego. Takie sukcesy jednak, były możliwe dzięki współpracy trenerów klubowych między innymi z Karolem Czechem, Burhardem, Piszczkiem czy Ryszardem Gałęzewskim. To z pod ich ręki wyszło kilku świetnych zawodników – Bartosz Orzeł, Tomasz Proszkiewicz, Myszka, Korczak. Jednak praca zakończyła się po niezrozumiałej decyzji ówczesnego prezydenta Bydgoszczy Dąbrowicza, który postanowił zamknąć Torbyd”.
Jak wspominają byli zawodnicy trenera Wodrowskiego. – Super wychowawca, który zawsze ze spokojem podchodził do zawodników.

Zawsze preferował grę zespołową, jak sam wielokrotnie powtarzał, że najwiekszą radość daje ostatnie podanie przed zdobyciem bramki. 
BKS BydgoszczBTH RosMedia BydgoszczAbramczyk Polonia Bydgoszczbydgoszcz.plAktywna Bydgoszcz#hokej#sportSMS PZHL KatowiceKH ToruńWieslaw SauerPiotr Panek